|
Piotr Błaszczeć
|
|
poniedziałek, 26 marca 2007 14:15 |
W dniu dzisiejszym w gazecie "Fakt" opisano śmietnik pod Poznaniem, na który trafiły dokumenty z najpilniej strzeżonymi tajemnicami prowadzonych śledztw policyjnych. Dokładnie w papierach walały się teczki z danymi osobowymi świadków koronnych i numerami nieoznakowanych samochodów do przewożenia najgroźniejszych więźniów!
Wszystko znalazł jeden z czytelników "Faktu" z podpoznańskich Koziegłów. W ten sposób w ręce dziennikarzy wpadły dane świadków koronnych, którzy zdecydowali się współpracować z Policją i zdradzać członków gangów. Dziennikarze poznali też tajne sposoby ochrony takich świadków a także numery nieoznakowanych pojazdów do przewożenia więźniów i ich trasy.
Dziennikarze "Faktu" z akt wyczytali też nazwiska i prywatne numery telefonów funkcjonariuszy policji sądowej. Reporterzy dziennika pojechali z dokumentami na Policję i tam przez ponad cztery godziny byli przepytywani, skąd mają dokumenty, jak je znaleźli, co w nich wyczytali ponieważ okazało się, że te kilkaset stron tajnych dokumentów "wyparowało" z szafy pancernej policji, która mieści się w budynku Sądu Okręgowego w Poznaniu. Inne dokumenty zniknęły z biurek w pomieszczeniach biurowych policji.
Rzecznik poznańskiej policji Andrzej Borowiak zapowiedział, że sprawa już zaczynają śledztwo w tej sprawie.
Jak się okazuje to nie jedyny przypadek wycieku danych w ten sposób.
Gazeta "Super Nowości" opisały kolejny przypadek zaniedbania procedur policyjnych ponieważ na śmietniku tym razem w Rzeszowie znaleziono zdjęcia zamordowanych osób lub tych którzy popełnili samobójstwa.
Zdjęcia z poderżniętymi gardłami oraz zbliżenia ran, od których ludzie zginęli wyciekły na pewno z Policji ponieważ niemal na wszystkich fotografiach widoczna jest linijka w biało-czarne kwadraty - takiego narzędzia, podkreśla gazeta, używają służby policyjne.
W tym przypadku jednak rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie - Komisarz Mariusz Skiba winę zrzuca z Policji ponieważ stwierdza że dostęp do takich fotografii ma bardzo wiele osób, na przykład studenci prawa czy osoby z medycyny sądowej... i to bardzo dziwne, bo z tego wynika, że w ogóle są one nie chronione.
O tym co można znaleźć na śmietniku czy koszach na śmieci uprzedzaliśmy już w artykułach:
Co można znaleźć na wysypiskach śmieci?
Kolejne badania zawartości koszy na śmieci
Więcej w dziennikach "Fakt", "Super nowości"
|