|
Piotr Błaszczeć
|
|
wtorek, 17 listopada 2009 23:59 |
|
Z urzędów w brytyjskich St Albans i Harpenden skradziono cztery laptopy zawierające dane osobowe 14 000 osób. W maszynach znajdowały się informacje o nazwiskach, adresach i datach urodzenia tysięcy osób.
Urzędnicy jednak uspokajają. "Dane były chronione przez dwa poziomy zabezpieczeń. Jast mało prawdopodobne, by udało się do nich dostać. Urząd wysyła ostrzeżenia do osób, których dane znalazły się w komputerach i informuje je na jakie ryzyko są narażone".
Specjaliści ds. zabezpieczeń zwracają uwagę, że wśród skradzionych danych znajdowały się też wzory podpisów ofiar, co czyni tych ludzi szczególnie podatnych na poważne straty finansowe. Mówią też, że mimo wielokrotnych wcześniejszych wpadek firmy i organizacje wciąż nieodpowiednio zabezpieczają dane.
[źródło: www.arcabit.pl]
|