|
Piotr Błaszczeć
|
|
wtorek, 27 marca 2007 16:17 |
Bardzo ciekawa historia pojawiła się w serwisie enterprise.linux.com. Otóż jedna z szczęśliwych użytkowniczek bardzo fajnego systemu - Ubuntu zakupiła sobie w styczniu br. nowy laptop - Compaq Presario C304NR. Było to spowodowane właśnie chęcią korzystania z nowej dystrybucji Ubuntu a sprzedawca zapewnił, że model C304NR jest "Linux ready" i do tego tylko za 549 dolarów.
Na początku wszystko układało się bardzo dobrze we współpracy sprzętu i użytkownika natomiast po pewnym czasie laptop (jak wszystkie inne jakie obecnie wpadają mi w ręce) zaczął zachowywać się dziwnie. Właściwie główny problem zaczęła stanowić jego klawiatura, której klawisze nie zawsze odskakiwały a klawisz spacji ogólnie raczej nie działał.
Oczywiście notebook znanej firmy, na gwarancji więc Laura Breeden (to właśnie była wspomnianą użytkowniczką) zadzwoniła więc do serwisu Compaq i tam podczas typowych pytań, gdy powiedziała, że systemem operacyjnym jest Linux usłyszała:
"Sorry, we do not honor our hardware warranty when you run Linux."
Tak więc, nagle jej gwarancja przestała istnieć a przecież uszkodzenie to było typowo mechaniczne i na pewno kompletnie nie związane z systemem operacyjnym.
Oczywiście pojawiło się rozwiązanie czyli jeśli chce się zdecydować, by serwis zajął się jej komputerem w ramach gwarancji - musi usunąć linux-a i zainstalować oryginalny OS (oczywiście firmy Microsoft)
Czy to naprawdę nie jest chore?...
Więcej na stronie:
http://enterprise.linux.com/enterprise/07/03/23/1430204.shtml
|